niedziela, 3 lutego 2013

Konkurs, wpadka, przyjemne chwile i początek nowej znajomości

Rozdział IX

 Na zakończenie ferii:(

- Ramen to zupa, kuso jego mać! Jeśli jej nie zjesz, to nie możesz spać! Hej, czy widzisz ten makaron i wieprzowinkę pyszną … i… ze wzruszenia brak mi pomysłu – walnął czołem o stolik.
- Głowisz się nad tym od godziny – Inuzuka skierował pałeczki w załamanego blondyna. – Nic nie wymyślisz, poeta z ciebie kiepski.
- Mam duszę artysty – oburzył się. - Debiutowałem w roli pisarza…
- Na łamach gazetki dla dzieci?
- Nie.
- Praktyczne porady jak zostać lubianym idiotą?
- Nie.
- Zjeść jedenaście porcji ramen i nie puścić pawia?
- Nie!!! Napisałem tom Icha Icha Paradise, co prawda nie został wydany, ale zawsze to coś. Podobno trafił do jakiegoś lorda… - zapadła grobowa cisza. – Co?
- To ta zboczona książeczka Kakashi’ego?
- Tak.
- Opisywałeś TE sceny?!
- Co?! Iie.. – pokręcił głową spanikowany.
- Cha, cha! On nie wie jak do TEGO dochodzi. Wyobrażacie Naruto z dziewczyną w łóżku?! Co chwila zaglądałby do podręcznej książki, ukrytej pod poduszką, aby się podkształcić! – ryknęli śmiechem.
- Kretyni – mruknął pod nosem. – Zobaczycie – stanął w bojowej pozycji, opierając jedną nogę o krzesło. – Wymyślę piosenkę na cześć ramen Ichiraku i zdobędę darmowy karnet na pięć posiłków. A wtedy nie zaproszę żadnego z was! Za karę!
- Jakoś nie uśmiecha mi się wizja wspólnej kolacji z tobą – odezwał się Shikamaru.
- Ej, Naruto! Wymyśl pieśń pochwalną o sile młodości!
- Wybacz, Lee. Nie mam czasu, lecę poszukiwać inspiracji. Staruszku zachowaj ten bilet! – Wybiegł pospiesznie na ulicę. – Na razie! – Założył ręce za głowę i co rusz nucił pod nosem jakąś melodię:
RA-MEN, RA-MEN, ramen ze mną jest
Gdy nie ma ramen
Z człowieka amen
Ramen musi być!!!
- Yo, Naruto! Co cię tak pochłonęło, że mnie nie zauważyłeś?
- Cześć, Sakura-chan! Męczę się nad układaniem rymów, kompletnie nie mam do tego głowy. Hej, a może pomożesz, co?
- Eee… Śpieszę się do szpitala – wymyśliła prędko. – Poproś Hinatę, na pewno nie odmówi.
- Hinata- chan? Świetny pomysł! Widziałaś ją dzisiaj?
- Przed chwilą z nią gadałam, jest na moście.
- Wielkie dzięki!
- Powodzenia! – krzyknęła za nim. Uśmiechnęła się podstępnie. Czas zacząć fazę pierwszą. – O matko! Muszę powiadomić dziewczyny. Biegiem ruszyła do kwiaciarni. – Już czas, Ino! Zbieraj się – blondynka aż podskoczyła z podekscytowania.
- Wow! Załatwiłaś wszystko z kapitanem Yamato?
- Taa, nastąpiły małe komplikacje, ale się udało. Chodź, musimy odciągnąć Tenten od naszego celu.
- Um, jasne.
W tempie ekspresowym dotarły na miejsce i ukryły się w pobliskich krzewach, tak, że miały doskonały widok na pomost. Posiadaczka dwóch koczków nawijała jak szalona, nieświadoma, że w ich kierunku zmierza Uzumaki.
- Ok! Moja kolej! – Yamanaka złączyła dłonie - Shintenshin no Jutsu  – Haruno złapała zemdlona przyjaciółkę i ułożyła na trawie, a sama wyjęła krótkofalówkę, którą zgarnęły po drodze.
- Kapitanie Yamato, zaraz pana kolej, tak jak się umawialiśmy.
- Ja nadal nie wiem, czy to dobry pomysł – niepewny głos rozbrzmiał ,,po drugiej stronie’’.
- Zrzędzenie! Dopracowałyśmy go do perfekcji i jego realizacja przebiegnie pomyślnie. W zanadrzu czekają jeszcze dwa etapy, dopiero stratujemy. Pełna gotowość, kapitanie!
- Hai, hai – odpowiedział niechętnie i się rozłączył.
- No – mruknęła. – Postaraj się, Świnio.

- Tenten! – W głowie brunetki rozbrzmiał wściekły głos. – Co ty TUTAJ robisz? Rusz dupę za te krzaczory! Zbliża się mięsko Nieśmiałej Zakochanej. Wymyśl jakąś wymówkę i DYSKRETNIE ulotnij się niezauważona. - ,,Intruz’’ opuścił w mgnieniu oka umysł zaskoczonej dziewczyny. Zerknęła do tyły. O jasna cholera!
- Ee. Hinatka, j-ja lecę – pstryknęła palcami. - Nagła potrzeba, no wiesz, niezdrowo przetrzymywać, zaczekaj na mnie. To pędzę! Pa – pomachała na odchodnym.

- W morzu ognia i cierpienia! Nie, nie -  załamany pokręcił głową. - Brzmi, jakby zbliżała się wojna. Oi, Hinatka-chan!
- N-Naruto- kun? – Co ty… - zrobiła krok do przodu, aby podejść bliżej chłopaka. Za sprawą czegoś, lub kogoś, deska, dosłownie, uciekła spod stóp Hyuugi. Zdezorientowana granatowłosa, nie zdążyła przyczepić się za pomocą chakry i wpadła do wody z głośnym pluskiem.
- Hinata! – skoczył na ratunek koleżance i po chwili upierdliwy kawałek drewna powtórzył manewr i niebieskooki wylądował na dziewczynie.
- Auć, moja kostka!
- Gome, gome –  ujął delikatną dłoń i pomógł wstać poszkodowanej. – Nic ci nie uszkodziłem?
- N-nie, raczej nie – na próbę przeniosła cały ciężar na bolącą kończynę. Staw skokowy odmówił współpracy i się ugiął. Straciła równowagę i zapewne, zaliczałaby powrót do wody, gdyby nie szybki refleks Uzumaki’ego, który przytrzymał ją w talii. Momentalnie zrobiła się cała czerwona na twarzy.
– A jednak – wyszczerzysz się, po czym wzmocnił uścisk i przyciągnął do siebie. – Ero-sennin, nazwałby to przeznaczeniem. Bardzo mi przykro, ale jesteś na mnie skazana, Hinatka-chan – wziął ją ostrożnie na ręce. – Przy tobie zostanę pielęgniarką – oboje wybuchli radosnym śmiechem.

- No – westchnęła Tenten. – Nie całkiem zgodnie z planem, ale punkt pierwszy zakończony sukcesem.
- Okaleczeniem – poprawiła ją różowowłosa. – Poszli w kierunku rezydencji Hyuuga – poinformowała, obserwując, znikającą za sklepem ,,parkę’’. – Oby Hiashi-sama był na misji, bo inaczej nasz kochany idiota zginie marnie.

- Tsunade-sama, to upierdliwe, dlaczego akurat ja?
- To obowiązek twojego leniwego tyłka Jounnina.
- Czy w tej wiosce jest jeden ninja, a Gai?
- Nie żartuj! To misja dyplomatyczna, dziki wrzask młodości wystraszy ludzi na śmierć, no i jeszcze ten sławetny zielony kubraczek. Nie martw się, dostaniesz kogoś do pomocy. Eee? – Zaczęła rozrzucać papiery, robiąc przy tym okropny bałagan. – Ten nie… Porażka – zerknęła na bruneta. – Pozabijają się… Zbyt ryzykowne. Cha! Skład idealny. Nara – tępisz Uzumakiego, jego siła przyda się na wszelki wypadek, Sakura trzyma rygor nad waszą dwójką, zabierzecie również Tonton.
- Świnia? Po co nam schab? – blondynka zagryzła wargi. – Kuso!
- Ty PARSZYWY… - w ruch poszło wszystko, co znajdowało się pod ręką władczyni. – Cholera jasna, przegiąłeś pałkę, ZABIJĘ!!!
- Godaime! – Ledwo uniknął, na jego oko, siedemsetstronnej księgi. – Shizune! – Złapał glinianą donicę. – Kłopotliwa sytuacja! Jeśli się nie pośpieszysz ucierpię nie tylko ja, ale i cały budynek! – Drzwi otworzyły się z rozmachem, a osoba, przekraczająca próg, padła na ziemię, cudem unikając krzesła, które wbiło się w przeciwną ścianę.
- Pani Tsunade! To nie przystoi Hokage! Proszę się uspokoić! – Podbiegła i złapała kobietę za ręce, wykręcając je lekko do tyłu. – Coś ty jej zrobił?! Ostatnio widziałam ją w takim stanie, gdy przegrała z pięcioletnim dzieckiem – sanninka fuknęła rozjuszona. – I to sporą sumkę pieniędzy.
- To nieodpowiedni moment na takie wspominki. Nie będę przeszkadzać, już się zbieram. Przyjdę jutro rano – chłopak zgarnął potrzebne dokumenty i czym prędzej opuścił zagrożoną strefę. – Kobiety są takie upierdliwe – zamknął drzwi i ruszył tłoczną ulicą do Ichiraku Ramen.

Zapadał zmierzch, a dwójka przyjaciół siedziała w salonie i gadała w najlepsze. Co chwila, radosny śmiech niósł się echem po pustym domu. Spędzili ze sobą ponad trzy godziny i nadal nie mieli dość. Nie znudziła się im wzajemna obecność, co najważniejsze czuli się swobodnie i miło.
- Wy jeszcze tutaj?! – do pomieszczenia weszła piętnastoletnia dziewczyna, z długimi, ciemnymi włosami i liliowymi oczami, takimi jak u starszej siostry.
- Hana?! Myślałam, że uczestniczysz na misji, kiedy wróciłaś?
- Przed południem, chciałam jeszcze trochę pospać, ale przez ten wasz rechot to niewykonalne.
- Wybacz.
- A więc ty jesteś Hanabi? Miło mi, Naruto Uzumaki – czoło Hyuugi momentalnie się zmarszczyło, jakby nad czymś intensywnie rozmyślała – przyszły Hokage Wioski Liścia. – Taksowała uważnym wzrokiem chłopaka, po czym uśmiechnęła się promiennie.
- Pełna wizytówka, co? – Wyjęła z kieszeni bandaż i zaczęła, od łokci, owijać swoje ręce. – Na co wpadłaś, że załatwiłaś nogę?
- E, to…
- Most – podstępny morderca – wyręczył ją blondyn.
- Nani?!
- Deski trzasnęły i wpadliśmy do wody – dodał wesoło. Dopiero teraz zauważyła, że Uzumaki ma na sobie ubranie Neji’ego i musiała przyznać, że w czarnej koszuli prezentował się bardzo przystojnie. Nie dziwiła się siostrze, że zakochała się właśnie w nim.  – No i tego…Poturbowałem Hinate. Znowu – podniosła brwi ku górze.
- Nie wnikam. Wy się jeszcze pozabijacie – mruknęła.
- Gdzie się wybierasz?
- Na trening – zaciągnęła bandaż na dłonie. – Wrócę późno, nie czekaj na mnie, siostra – w holu rozległ się odgłos pukania. – Otworzę – podeszła i pociągnęła za klamkę.
- Cześć – wyszczerzył się brunet. – Jest może Naruto? Mam mu do przekazania, że Piąta chce go widzieć w biurze – spojrzał ,,okiem eksperta’’ na dziewczynę. Ładna…
- Taa, siedzi w salonie i flirtuje z Hinatą – odpowiedziała z przekąsem.
- Flirtuje?! On przecież nie zna znaczenia tego słowa.
- Widocznie szybko się uczy, albo robi to nieumyślnie – parsknęła śmiechem. – Jak chcesz, wejdź – odstąpiła od drzwi, wychodząc na taras.
- A ty?
- Wychodzę.
- Tak późno?
- Niańka się znalazła?
- Nie, tylko…
- Właśnie, a więc – wyminęła go i już miała wskoczyć na dach rezydencji, gdy coś przyciągnęło jej uwagę. – Jej! Świetny pies! Twój?
- Tak.
- Jak się wabi?
- Akamaru.
- Mogę go pogłaskać?
- Jasne! – Zbliżyła się do zwierzęcia i podrapała go przyjaźnie za uchem. Pieszczota została odebrana zadowolonym mruknięciem i mokrym psim ,,pocałunkiem’’ w czubek nosa. Zaśmiała się radośnie, ocierając rękawem gęstą ślinę.
- Słodki. Kocham psy, zawsze chciałam mieć własnego – zerknęła na niego zakłopotana. – Głupie pytanie w środku rozmowy, ale jak ty w ogóle się nazywasz?
- Nigdy nie mieliśmy okazji się poznać – wyciągnął przed siebie dłoń z szelmowskim uśmiechem. – Kiba Inuzuka – uścisnął delikatnie, drobne palce koleżanki.
- Hanabi Hyuuga.
- Najmłodsza z rodu?
- Tak. Miło było, ale muszę lecieć, śpieszy mi się. Na razie – błyskawicznie zniknęła w ciemnościach. Chłopak, tylko dzięki wyczulonemu węchowi, poznał, że udała się na pole treningowe. Tam, gdzie podążała, niósł się przyjemny zapach perfum.
- NARUTO!! – Wydarł się na całe gardło. – Hokage chce cię widzieć w trybie natychmiastowym, lepiej nie zwlekaj. Strasznie ją coś podbudowało, więc uważaj.
- O rany – westchnął, wstając z kanapy. -  Znając życie oberwie mi się za nic. – Dzięki, Hinatka-chan za rozmowę. Trochę się zasiedziałem, mam nadzieję, że kostka szybko się zregeneruje. Przy okazji, czegoś potrzebujesz?
- Nie. Arigatou, Naruto-kun – zarumieniła się słodko.
- Do zobaczenia, Hinata – Uzumaki wyszedł, a raczej został wyciągnięty przez kumpla.
- No, no. Kto by się spodziewał. Może obędzie się bez książki.
- Hę? Co tam mamroczesz?
- Nic ważnego, ja spadam. Jutro od rana pomagam Hanie w lecznicy – skierował się w boczną uliczkę. – Narka!
Blondyn ruszył przed siebie, gdy nagle stanął jak wryty.
- Do 19.00 – szepnął bliski płaczu. – Konkurs trwał do 19.00, a jest 20.00. Aaa – padł na kolana. – Mój ramen. Bidulek przepadł – zwiesił głowę. Czas - pociągnął nosem – na żałobę.
- Hej, Wrzaskliwy Upierdliwcu! – podniósł wzrok znad piasku.
- Shika?
- Przestań mnie tak nazywać. Coś, chłopie, taki zmarnowany?
- Skarbek, ramen… - majaczył jak w gorączce.
- Chodzi o ten konkurs? – Zaczął przeszukiwać kamizelkę. – Tak też myślałem, że całkowicie o nim zapomnisz i, choć to bardzo kłopotliwe, zaniosłem w twoim imieniu, piosenkę, którą wymyśliłeś rano. – Wyciągnął mały blankiecik. – Wygrana – włożył kartkę w drżące ręce przyjaciela. – A ci co? Hej, słyszysz mnie? Zasnąłeś? Aaa! Co robisz?! – Starał się odepchnąć blondyna, który poderwał się na nogi i za wszelką cenę chciał się do niego przytulić. – Głupku! Ludzie się gapią! No weź te łapy! Wystarczy dziękuję i po sprawie. – Uzumaki odsunął się od Nary.
- Dzięki ci! Moje kochanie na mnie czeka! Pędzę do niego! – wystartował prosto do budki uwielbianego przysmaku.
- Ej! Tsunade czeka! Rany – wyciągnął z kieszeni papierosy i zapalniczkę, odpalił, po czym zaciągnął się porządnie dymem. – Co za upierdliwy gość.



Zostałam nominowana do Liebster Award przez Shika i Marutemarii (http://shikaimarutemarii.blogspot.com/) - wreszcie pojawił się kolejny rozdział.. Dzięki Ci z całego serca, to wiele dla mnie znaczy. Ale tak jak Shikamaru jestem zbyt leniwa, żeby w to się bawić. Mimo to z wielką przyjemnością na pytania odpowiem. Jeszcze raz wielki dzięki!!

 1.Co skłoniło cię do prowadzenia bloga?
Wypróbowanie własnych umiejętności, zabawa i działalność Twojego bloga (Shika i Marutemarii).
 2.Jakie było twoje pierwsze anime lub manga?
Anime - Księżniczka Mononoke (piękne i gorąco polecam), manga Wolf's Rain
 3.Czy cieszą cię komentarze pod twoimi postami i dlaczego?
Zawsze mam z nich radochę, nawet z krótkiego, składającego się z jednego słowa. Pomagają mi w dalszym pisaniu, podnoszą na duchu, dzięki nim wiem, że w ogóle ktoś czyta moje wypociny.
 4.Na co ostatnio chorowałeś/łaś?
Lenistwo:), brak weny, ale tak na poważnie, to o dziwo, na nic. 
 5.Co sądzisz o paringu NaruSaku?
Od biedy może byc. Jak, jeśli chodzi o bloga, jest fajnie prowadzony to chętnie przeczytam.
 6.Jakie blogi lubisz czytać?
  Tematyka: Naruto. Dokładne linki, to te co są na moim blogu.
 7.Co lubisz bardziej Nutelle czy Góralki?
Trudny wybór, chyba Góralki.
 8.Czy masz rodzeństwo , jeśli tak to starsze czy młodsze?
Mam, starsze i młodsze.
 9.Co sprawia że jesteś szczęśliwa/wy ?
Rodzina, szczęście najbliższych, dobre zdrowie i oczywiście konie i czas spędzony w ich towarzystwie:).
   10.Masz zwierzątko?
Mam, mam i to dużo (ktoś na kota chętny, mam 9 :)
 11.Jaka jest twoja ulubiona postać z twojego pierwszego anime/mangi ?
Z pierwszego anime: San i Moro, z mangi: Toboe. 


Proszę o dawkę mocy dla mojej inwencji twórczej w postaci komentarzyka:)

wtorek, 29 stycznia 2013

Pożegnanie



Rozdział VIII

Połowę drogi do Suny mieli już za sobą. Po zakończonej misji, uznali, że odstawią siostrę Kazekage bezpiecznie do domu. Ich grupa nieznacznie się uszczupliła; po wnikliwej analizie na miejscu wybuchu, gdzie znaleźli zwłoki Pana Tusuki’ego, Kakashi postanowił, że nie wraca do Konohy. Napisał list, w którym jak twierdził, wyjaśnia Tsunade całe to zajście. Po wręczeniu pisma dla Gai’a, udał się na północ, śladami tajemniczego ,,sojusznika’’.
- Dlaczego ktoś musiał nas wyręczyć?! Chciałem walczyć!
- Zgadzam się z tobą, Lee! – Krzyknął Naruto. – Jedynie ramen wynagrodzi naszą stratę! Co nie, Chouji?!
- To lubię! Osiem mega porcji powinny zaspokoić zranionego ducha.
- Trzeba zabrać Irukę-sensei – zaśmiał się blondyn.
- Jak możecie myśleć o jedzeniu?! – W oczach Brewki rozpalił się niebezpieczny błysk. – Gai-sensei, co powiesz na cztery godziny treningu?!
- Pewnie! Cha, moja krew! Naprzód młodości, rozpal w swoich obrońcach siłę i zapał!
- O nie – jęknęła Tenten. – Wybierzmy się do gorących źródeł, choć raz.
- Marzenie ściętej głowy, gorąc wypala mózg!
- Patrzcie! – Ino wskazała ręką przed siebie, gdzie las przerzedzał się, a w oddali lśnił, nagrzany słońcem, piasek. – Jesteśmy blisko, ale te trzy dni szybko minęły! – Zerknęła na chłopaka, biegnącego obok niej. Uśmiechnęła się pod nosem, widząc zmarszczone brwi i niezadowolony grymas przyjaciela. Widocznie, podzielał jej zdanie mniej optymistycznie. – Hej, Temari! Cieszysz się z powrotu do domu?
- Nawet nie wiesz, jak bardzo – na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. – Stęskniłam się za Gaarą i Idiotą.
- Odwiedź Konohę przy najbliższej okazji, bo jeśli nie…wymierzymy ci karę – zagroziła Tenten.
- A pamiętaj, że masz jeszcze na sumieniu niewykonane zadanie – przypomniała Hyuuga.
- Hinata – warknęła no Sabaku. – I ty przeciwko mnie?! Uważaj lepiej na plany Ino- ostrzegła.
  Reszta wędrówki minęła na przyjemnych pogawędkach, tak pochłonęły ich wspomnienia, że nie zauważyli, iż stoją przed bramą Suny.
- Nasza Piaskowa Księżniczka dotarła bez szwanku do ojczyzny, więc na nas już czas – oznajmił Gai.
Dziewczyny ,,rzuciły się’’ na przyjaciółkę, ściskając ją mocno, kazały przyrzec, jak najszybszy powrót i ze śmiechem zagroziły, że jeśli tego nie zrobi, to podrzucą do kuchni Kazekage, Chouji’ego, po bardzo restrykcyjnej diecie.
- Nie martw się – Uzumaki stanął ramię w ramię z posiadaczką Byakugan’a. – Będziemy zamęczać babunię Tsunade o wakacje w Sunie. Co nie, Hinatka-chan?
- H-hai.
- Wpadajcie, kiedy chcecie. Gaara się ucieszy, ostatnio narzekał, że długo ciebie nie wiedział.
- Jasne – wyszczerzył się blondyn. - Urządzimy mega imprezkę! Zaopatrzcie się koniecznie w spiżarnię ramen.
- Do zobaczenia!
- Pamiętaj!
- Pa! Rusz leniwą dupę!
Pomachała ręką za oddalającą się grupą.
- A ty, co? – Tak ci się tutaj spodobało?
- Tak. Nie – pokręcił głową. – Eee, to znaczy – podrapał się po karku. – Przy takiej zgrai nie można się pożegnać, tak jak należy. – Westchnął zrezygnowany. Oddałby wszystko, aby odwlec rozstanie z blondynką. Przez te lata znajomości i ostatnie dni, a zwłaszcza moment w górach, uzmysłowił sobie, że dziewczyna nie jest jedynie przyjaciółką po fachu, a kimś znacznie więcej. Uświadomił sobie, że zakochał się w tej pyskatej, kłopotliwej, zadziornej, wybuchowej i najpiękniejszej istocie na świecie. Od początku czuł bliską więź, łączącą go z kunoichi. Ale teraz…znaczyła więcej, niż całe jego życie. I musi ją opuścić. Cholera. – Mam nadzieję, że dotrzymasz danego słowa i odwiedzisz nas w najbliższym czasie.
- Nie zdążyłeś zniknąć za horyzontem, a już tęsknisz? – spytała z kpiną.
- Tak – szyderczy uśmieszek ustąpił zaskoczeniu i niedowierzaniu. Pogratulował sobie w duchu. Uwielbiał wprawiać ją w zakłopotanie. Z drugiej strony nie zamierzał owijać w bawełnę, bo po co? Jaki jest sens życia z samym sobą w kłamstwie?
Siłą woli zamknęła lekko rozchylone usta. Podniosła głowę, napotykając pełne powagi spojrzenie.
- Ja również, Nara. Ja również. Zobaczymy się na egzaminie, na chunnina. Nie umrzesz chyba z tęsknoty przez trzy miesiące? – Wiedział, że w jej wypowiedzi nie ma żadnego podtekstu, który tak bardzo chciał usłyszeć. Kąciki ust bruneta uniosły się ku górze, a on sam zbliżył się do zaskoczonej dziewczyny. Dotknął delikatnie jej policzka i musnął przelotnie kuszące usta.
- Do zobaczenia, Temari – zanim zorientowała się, co się wydarzyło, syn Shikaku zniknął w kłębach szarego dymu. Nie ruszyła się nawet o krok, automatycznie przesunęła palcami po wargach, które przed chwilą czuły na sobie ciepło Jego pocałunku. Zaczerpnęła gwałtownie powietrza. Pięknie! Całkowicie zapomniała o oddychaniu!
- Cienko, siostra. Nawet nie dałaś mu szansy wepchnąć języka! – Odwróciła się do tyłu, skąd dochodziło niezadowolone cmoknięcie. O mur stał oparty Kankurou. – Ostatnio taką minę miałem, gdy zobaczyłem Baki’ego w gorących źródłach – wzdrygnął się na samą myśl. – Jak trening i misja? Z tego co widziałem pełne wrażeń.
- Dobrze – przeszła zamyślona obok brata, kierując się w stronę rezydencji przywódcy Wioski Wiatru.
- Tylko tyle?! Hej! – Krzyknął za oddalającą się postacią. – Gaara czeka na raport. Do 15.00 – dodał. - Co za…zupełnie mnie zignorowała.


- A więc zbuntowana grupa shinobi robiła za przykrywkę, na pewno działał sam?
- Hai, Godaime.
- I ten cały a la sojusznik – mruknęła pod nosem. – Kolejny problem. Nie zostawił żadnych śladów, czegokolwiek, co by pomogło odgadnąć jego tożsamość?
- Nic, a nic. Prawie tak, jakby nie istniał, żadnej minimalnej chakry. Akamaru cudem znalazł nikłe ślady, prowadzące na północ. Ten ktoś jest niesamowicie szybki, zwinny, silny i diabelnie inteligentny. Choć to cholernie podejrzane, powinniśmy być mu wdzięczni za pomoc.
- A Byakugan? – Gai pokręcił przecząco głową. – No cóż … Nie ma co się na zapas zamartwiać. Niech spryt i moc Hatake i tym razem pokażą, na co stać potomka Białego Kła Konohy – zaśmiała się. – Zmuszona jestem pomyśleć nad urlopem dla Kakashi’ego.
Naruto potarł zachęcająco dłońmi.
- Ne,ne, a może by tak dla nas wszystkich, co babuniu?
- Zastanowię się i przestań mnie tak nazywać!
- Kiedy i gdzie?!
- Nie wystawiaj dobroci Hokage na próbę! Raport na biurku najpóźniej jutro rano. Rozejść się! – Za zamykających się drzwi, wyjrzała blond czupryna.
- Tydzień w Sunie?
- UZUMAKI! WON!
- Rany – jęknął, napotykając morderczy wzrok sanninki. – Już idę.
- Co za dzieciak – westchnęła kobieta, opierając się wygodnie o fotel. – Daj mu makaron, a zaraz będzie chciał całą miskę ramen.
- Nowe powiedzonko? – Zauważyła Shizune.
- Wymyślone na poczekaniu, muszę je trochę udoskonalić – wzięła kubek i upiła z niego spory łyk. – Fu – skrzywiła się. – Herbatka jest dobra dla chorych. Przynieś sake, Shizune! SA-KE!!


- Gaara-sama! – Po korytarzu siedziby Kage rozniósł się krzyk. – Gaara-sama! Temari wróciła! – Do pokoju, bez pukania, wparowała średniego wzrostu brunetka, o ładnych, wyrazistych oczach, szczupłej sylwetce i pogodnej twarzy.
- I jak jej poszło?
- Mhm? Dobrze.
- Tylko tyle? – pokiwała głową.
- Dziwne. Zazwyczaj jej język nie zna znaczenia słowa cisza. Nie jest ranna? Jak zareagowała na Kankurou?
- Olała go.
- Czyli wszystko w porządku – ucieszył się czerwonowłosy.
- Sensei? – Zaczęła niepewnie. - Słyszałam, że niedługo Wioska Liścia organizuje egzamin na chunnina. Chciałabym się zapytać: czy pozwolisz, abym brała w nim udział? – Przygryzła nerwowo wargę, czekając na odpowiedź. Proszę, zgódź się.
- Taki mam zamiar – wstał, zdejmując z półki odpowiednią teczkę. – W środku jest formularz, wystarczy wypełnić.
- Dziękuję, Gaara! – Z szerokim uśmiechem przytuliła się do chłopaka. Po dłuższej chwili dotarło do niej, co właśnie zrobiła. Odsunęła się niechętnie od nauczyciela, co wywołało rumieniec u obojga i zwiesiła głowę. – - Gome, sensei. – Ku zdziwieniu dziewczyny (i swoim własnym) młody Kazekage roześmiał się radośnie.
- Wiesz? Do twarzy ci z rumieńcem. Ładnie wyglądasz, Matsuri – zaróżowiona dotąd twarz kunoichi, zrobiła się wściekle bordowa.
- No wiesz, sensei. – skrzyżowała ręce na piersi.
- Obraziłaś się? A może zawstydziłaś, Mała?
- Mała? Ja nie… - nie dokończyła, bo dłoń przełożonego zakryła jej usta. Posłała mu zdumione spojrzenie.
- Masz ochotę wybrać się ze mną na obiad?
- Mhmmh.
- Co? A, no tak – zabrał rękę. – Wybacz, to jak?
- Bardzo chętnie.
- Cieszę się. Pasuje za godzinę? – Skinęła głową. – Świetnie – usiadł za stertą dokumentów. Jeśli spotkasz moją siostrę, przyślij ją do mnie.
- Hai!


- Sorki za spóźnienie – sapnęła zdyszana Tenten. – Gai-sensei jest nienormalny – zamknęła za sobą drzwi. – Ino, umieram, mogę wody?
- Już się robi – zniknęła na krótką chwilę za ścianą. – Masz - podała dziewczynie szklankę. Wypiła jednym duszkiem całą jej zawartość.
- Co wy robiliście?! – Spytała przerażona Sakura.
- Ćwiczenia relaksacyjne na poprawę współgrania mięśni – wyrecytowała.
- Chyba na ich całkowite wykończenie – mruknęła Ino.
- Nie ważne – momentalnie się ożywiła – kiedy wprowadzamy nasz plan w życie?
- Tenten, przed chwilą konałaś!
- Cudowne ozdrowienie – machnęła niedbale ręką. -  To jak, kiedy zaczynamy?!
Ino wyjrzała za okno z diabolicznym uśmiechem.
- Jutro…



Zostałam nominowana do Liebster Award przez Madeleine Evans (http://minatoxkushina-naruto.bloog.pl/). Dzięki Ci z całego serca, to wiele dla mnie znaczy. Ale tak jak Shikamaru jestem zbyt leniwa, żeby w to się bawić. Mimo to z wielką przyjemnością na pytania odpowiem. Jeszcze raz wielkie dzięki!!

1. Dlaczego prowadzisz bloga o właśnie takiej tematyce?
Mhm. Kocham Naruto i wszystko co z nim związane. Zaczytuję się w narutowskich ff i postanowiłam publikować swoje bazgroły.
2. Masz w planach innego bloga?
Komentarze pod moimi pierwszymi rozdziałami, zachęciły mnie do założenia kolejnych. Jak doprowadzę do końca historię ShikaTema, zacznę następny. Tylko nie mogę się zdecydować: jaki?! (Minato-Kushina (ale chyba odpada, są prowadzone wspaniałe blogi o tej parce i boję się, że im nie dorównam), NaruHina, ItaSaku, KibaHana, Yahiko – Konan).
3. Męczy Cię prowadzenie go?
Nie, chyba że mam totalny brak weny.
4. Jak myślisz, jak się będziesz czuć, po ukończeniu bloga?
Jeśli mi się to uda go dokończyć:), na pewno będę tęsknic za wszystkim, co udało mi się osiągnąć, swoim ,,talentem’’.
5. Czytasz inne opowiadania z takiej kategorii, jaką masz?
Oczywiście!! Dzięki jednemu z nich zaczęłam pisać i publikować.
6. Manga, czy anime?
To i to.
7. Jakie jest Twoje hobby?
Złap wiosenny wiatr w swe dłonie i krzyknij z całych sił: tak bardzo kocham konie!!! Na całe życie:).
9. Wzorujesz się na kimś?
Czasami.
10. Czy dodajesz swoim bohaterom chociaż trochę czegoś z Twojego charakteru? Nawet, jeśli to FanFiction?
Tak, czasami nie mogę się powstrzymać.
11. Czy jakaś postać fikcyjna jest Ci szczególnie bliska? Z jakiego powodu?
Tak, Naruto. Tak jak on, mimo przeciwności losu, dążę do spełnienia marzenia i nigdy się nie poddaję!

Uau! Skończyłam! Jak szybko! Sama siebie zadziwiam! Komp naprawiony, nie mogę się przyzwyczaić, że uruchamia się po paru minutach:). Trzymajcie kciuki! Jest szansa, że zakupimy drugiego konia! Lecę jęczeć nad rodzicami, a Was zapraszam do czytania:).



Proszę o dawkę mocy dla mojej inwencji twórczej w postaci komentarzyka:).